Oczywiście, nie jest to post w którym bym się z tego naśmiewała, o nie! To jest na swój sposób urocze i nie sposób się z tego szyderczo śmiać.
No i historia z dziś.
Piątek. 7 rano zaczynamy. Parę minut po siódmej przychodzi Pan, który chce zmienić deklaracje śmieciową, bo doszedł nowy, mały członek rodziny. No i wywiązuje się rozmowa:
-Kiedy dzieciątko się urodziło?
*chwila namysłu*
-30 lutego
-Proszę Pana, ale luty miał 28 dni...
-Aaa, tak tak, racja, to był xx marca
Jak widać w piątkowe poranki bywają dla niektórych ciężkie, ale dzięki temu inni mogą zacząć dzień porcją śmiechu. :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz